Magdalena Okraska "Ziemia jałowa"
To się wściekłam! Przeczytałam książkę po raz drugi z nadzieją, że nie wywoła u mnie takich samych emocji jak za pierwszym razem. A gdzie tam! No dobra! Rozumiem założenia Autorki, mające na celu uwypuklenie zmian społeczno-ekonomicznych zapoczątkowanych w latach 90-tych ubiegłego stulecia, patrząc przez pryzmat jednostki, osiedla, czy miasta, ale...ja jako mieszkanka tegoż Zagłębia no...no...momentami wściekałam się, buntując się w duchu, ze tak tragicznie przecież nie jest! Za dużo negatywizmu, ale być może taki był cel? Bo, jakby na to nie spojrzeć, fakt zamknięcia/ograniczenia jakiegoś przedsiębiorstwa/huty/kopalni ma niewątpliwie wpływ na całość organizmu jakim jest miasto/osiedle/ gmina. I to jest oczywista oczywistość że brak pracy, a w konsekwencji brak wypłaty/finansów powoduje że człowiek jako jednostka traci chęć, wolę do życia, do radości, spada motywacja, może pojawić się syndrom dziedziczenia ubóstwa, apatii, itp. W jakimś sensie osobiście ...