"Rzeczy, których nie wyrzuciłem" - nagroda Nike z 2018 roku (nagroda jury oraz nagroda czytelników) Czytałam po raz czwarty. Za pierwszym i drugim razem - jako ciekawą książkę, ot..przeczytałam i odłożyłam na półkę. Trzeci raz czytałam tuż po śmieci Mamy. Czytałam kilka stron, odkładałam, znowu kilka stron i znowu odkładałam na bok. Nie byłam w stanie przeczytać jej jednym cięgiem. Wracały emocje z czasów opieki nad Mamą, gdy zamiast spać snułyśmy historie rodzinnie. Mama opowiadała o II Wojnie św. , o swoich marzeniach i tym, co było dla Niej ważne. Zadała mi kilka kluczywych pytań dotyczących dni, gdy Jej zabraknie. Co zrobię z dziedzictwem pozostawionym przez poprzednie Pokolenia? Co zrobię? Jak? Nad czym mam sie pochylic, a co odpuscic, co zachowac, a co wyrzucic. Opieka nad Nią to był piękny czas. Z perspektywy wielu lat uważam, że bardzo ważny i potrzebny. Wracając do książki... Dziś, czytając po raz czwarty mój odbiór był inny, spokojniejszy; bez łez i nagłych drgni...
Komentarze
Prześlij komentarz